30 października uczniowie klasy 6a i 6b z wychowawczyniami udali się do wsi Słoboda, a następnie do Rudominy, gdzie na propozycję pani Reginy Komar mieli zapoznać się z gwiazdami i ptakami.
Inicjatorką i organizatorką tej nietradycyjnej lekcji przyrody była oczywiście pani Regina, za co uczniowie na pewno byli i są bardzo wdzięczni. Wiedzieli oni też, że nie będzie to łatwe, bowiem na uczni czekało niemało zadań, które mają wykonać nie tylko w domu, ale i na lekcjach.
A więc na początku było spotkanie z pasjonatem astronomii panem Henrykiem Sielewiczem, który zapałał miłością do astronomii już w wieku 16 lat i 53 lata jest wierny tej nauce. Mieszka on we wsi Słoboda gminy ławaryskiej, gdzie ma urządzone domowe obserwatorium z profesjonalnym sprzętem specjalistycznym do obserwacji ciał niebieskich. Proces obserwacji nieba wygląda następująco: pan Henryk otwiera dach, bo teleskop znajduje się na poddaszu, kieruje swój teleskop w określony punkt nieba na wybraną gwiazdę, a następnie w komputerze kieruje całym procesem. Nasi uczniowie mieli możliwość oglądania praktycznie całego tego procesu raczej z opowiadania samego astronoma. Dowiedzieliśmy się też, że pan Henryk jest odkrywcą swej komety. Pan Henryk jest niezwykle gościnnym człowiekiem, chciał nam pokazać jak najwięcej, jednak czas naglił…
Na nas czekał „Park Sów”. Przy wejściu do parku czekali nas gospodarze Sławomir Tabero i jego żona Marzena, oczywiście z sowami na ręku. Podczas naszego pobytu opowiadali o swoim zamiłowaniu do ptaków i pokazali całe swoje ptasie gospodarstwo. Dowiedzieliśmy się, że ptaki w niewoli żyją dłużej, skąd pochodzą i co jedzą. Pan Sławomir jest tak zafascynowany ptakami, że gdy stał na ślubnym kobiercu, to wraz ze swą wybranką w ręku trzymali nie białe gołębie a sowy. Wymienili też obrączki z wizerunkiem tego ptaka.
Miłością do ptaków zaraził go ojciec i odkąd pamięta, zawsze otaczały go ptaki. Obecnie poszerza swą fermę, ptaki zaś kupuje w różnych państwach.
Uczniowie zafascynowali się opowiadaniem pana Sławomira. A najważniejsze, że każdy miał okazję potrzymać w ręku sowę, oczywiście w specjalnej rękawicy, nawet zrobić selfie z tym drapieżnikiem, spojrzeć mu w ogromne i mądre oczy i szczęśliwie wrócić do domu.
A. Sudenis


























